Popkultura Lifestyle Pieniądze
Pierwsza wydana powieść Erica Baira – wydana pod pseudonimem George Orwell, którego autor trzymał się już do końca swojej kariery twórczej. To też moja pierwsza styczność z Orwellem.
Niejednokrotnie słyszałem, że powieści George’a Orwella to klasyka, którą każdy szanujący się czytelnik powinien znać. Oczywiście stwierdzenie to tyczyło jego topowych pozycji czyli książek: „Folwark zwierzęcy” oraz „1984”. Ja stwierdziłem, że jak podejść do Orwella to od początku jego szerokiej twórczość, żeby przekonać się jak ewoluowało jego pióro. Wiedząc, że pierwsze jego powieść to niejako reportaże z jego życia. Dzięki temu będę miał pogląd co pomogło mu wykreować taki świat jaki ma miejsce np. w „1984”. „Na dnie w Paryżu i Londynie” pokazuje życie ciężkie, życie w biedzie czy nawet ubóstwie. Tytuł należy brać w pełni dosłownie. Orwell przedstawia czasy swojego biedowania najpierw w Paryżu, później w Londynie i mimo tego, że bieda może się z wierzchu wydawać sprawą nudną. To jednak jest to złudzenie. Orwell opisuje masę ciekawych i momentami przerażających historii swoich oraz swoich kompanów napotkanych w trakcie biedowania. Książka jest niczym urywek z jego pamiętnika, dzięki czemu wszystkie przygody są żywe, a opisani ludzie z krwi i kości. Ilość przedstawionych szczegółów, tym bardziej sprawia że to dzieło szokuje. Pomywacz w Paryżu, włóczęga w Londynie, nocowanie w najtańszych hotelach czy przytułkach, wyzysk, smród, brud, głód, ból, smutek, odczłowieczenie to wszystko wylewa się wręcz z tej powieści. Orwell na koniec przedstawia swoje spostrzeżenia dotyczące systemu, który utrzymuje, a raczej utrzymywał w tamtym czasie ludzi ubogich w sytuacji bez wyjścia i z beznadzieją na odmianę swego losu. „Na dnie w Paryżu i Londynie” wywarło na mnie duże wrażenie, mimo że to opis ubogiego życia z początku XX wieku to zmienia ono nieco mój pogląd na życie żebracze. Nie wyobrażam sobie siebie samego w sytuacji w której znalazł się Orwell i życzę sobie i Tobie, żebyśmy się nigdy w takiej nie znaleźli. Poniżej umieszczam fragment, żebyś mógł się przekonać czy ta książka mogłaby Cię zainteresować.
„Tacy na przykład Rougiersowie, para starych łachmaniarzy karzełkowatej postury parających się
niezwykłym handlem. Sprzedawali pocztówki na Boulevard St Michel. Cały dowcip polegał na tym, iż
znajdowały się one w zapieczętowanych pudełkach, tak jak zdjęcia pornograficzne, choć w
rzeczywistości przedstawiały fotografie chdteawc nad Loarą; nabywcy odkrywali to poniewczasie i
oczywiście nigdy nie zgłaszali reklamacji. Państwo Rougiersowie zarabiali około stu franków
tygodniowo i dzięki ścisłemu reżimowi oszczędnościowemu zawsze pozostawali na wpół głodni, na
wpół nietrzeźwi. W ich pokoju było tak brudno, że fetor tego brudu wyczuwało się już piętro niżej.
Madame F. utrzymywała, że żadne z obojga Rougiersów od czterech lat nie zdejmowało ubrania. Albo Henri, kanalarz. Był wysokim melancholijnym mężczyzną o kręconych włosach; w swoich długich
butach ochronnych wyglądał wcale romantycznie. Odznaczał się on szczególną cechą: przez cały czas,
z wyjątkiem godzin spędzonych w pracy, milczał jak grób, trwało to dosłownie całymi dniami. Zaledwie
przed rokiem miał dobrą posadę szofera i odkładał pieniądze. Pewnego dnia zakochał się, a kiedy
dziewczyna odrzuciła jego zaloty, stracił panowanie nad sobą i kopnął ją. Tak skarcona panienka
rozkochała się w Henrim nieprzytomnie i przez dwa tygodnie mieszkali razem, wydając tysiąc franków z
jego oszczędności. Potem partnerka okazała się jednak niewierna, toteż Henri dźgnął ją nożem w
ramię, za co powędrował na sześć miesięcy do więzienia. Zraniona dziewczyna jeszcze mocniej
pokochała Henriego, po czym się pogodzili i postanowili, iż gdy tylko wyjdzie on z paki, kupi taksówkę,
wezmą ślub i założą rodzinę. Jednak po upływie dwóch tygodni dziewczyna znów dowiodła swej
niewierności, gdy zaś Henri znalazł się za bramą, wyszło na jaw, iż jego narzeczona spodziewa się
dziecka. Henri nie dźgnął jej po raz drugi nożem. Wyjął z banku wszystkie swoje oszczędności i poszedł
w pijackie tango, które zakończyło się miesięczną odsiadką, a po wyjściu na wolność podjął pracę
kanalarza. Nic nie mogło skłonić go do mówienia. Na pytanie, dlaczego wybrał sobie taki zawód, nie
odpowiadał ani słowem; tylko krzyżował ręce w nadgarstkach, co miało oznaczać kajdanki, po czym
szybkim ruchem głowy wskazywał na południe, w kierunku więzienia. Wyglądało na to, iż przez zły los w
ciągu jednego dnia pomieszało mu się w głowie.”
Albo niejaki R., Anglik, który przez sześć miesięcy w roku mieszkał z rodzicami w Putney, zaś sześć
pozostałych miesięcy spędzał we Francji. W czasie tego pobytu wypijał cztery litry wina dziennie, a
sześć litrów w soboty; raz nawet znalazł się aż na Azorach, ponieważ wino jest tam tańsze aniżeli
gdziekolwiek w Europie. R. był łagodnym, obłaskawionym osobnikiem, nigdy się nie awanturował i nie
kłócił, nigdy też nie trzeźwiał. Wstawał z łóżka w południe, a potem aż do północy przesiadywał w swoim
kącie w bistro, spokojnie i metodycznie zalewając robaka. Jednocześnie rozprawiał modulowanym,
kobiecym głosem o antycznych meblach. Oprócz mnie R. był w naszej dzielnicy jedynym Anglikiem.
Mieszkało u nas mnóstwo innych osób prowadzących równie jak tamci dziwaczne życie: monsieur
Jules, Rumun, który miał sztuczne oko, ale za Boga się do tego nie przyznawał, Fureux, kamieniarz z
prowincji Limousin, skąpiec Roucolle — ten zmarł, nim wprowadziłem się do hotelu, stary Laurent,
handlarz szmat, kopiujący swój podpis z wzoru na świstku papieru, który nosił stale w kieszeni. Byłoby
zabawne napisanie biografii kilku takich postaci, gdyby naturalnie dysponowało się czasem. Opisuję
mieszkańców dzielnicy bynajmniej nie z tego powodu, że tworzą galerię osobliwych typów, lecz dlatego,
iż wszyscy ci ludzie są bohaterami mojej opowieści. Piszę o nędzy, tej zaś zaznałem po raz pierwszy w
paryskich slumsach. Właśnie w brudnych, zaludnionych postaciami o osobliwych życiorysach slumsach
odebrałem pierwszą lekcję poglądową nędzy, one też następnie były tłem moich własnych
doświadczeń. I dlatego chcę wszystkim uzmysłowić, jak się żyło w tym świecie.
Orwell napisał tę powieść bardzo przystępnie i nie jest ona bardzo długa dlatego jeżeli będziesz miał trochę wolnego czasu to w oderwaniu od chłonięcia wiedzy polecam ją przeczytać. Na pewno też przypadnie Ci do gustu i wywoła przypływ pełnej gamy emocji. Warto ją też przeczytać, żeby mieć obraz dlaczego warto oszczędzać i dbać o finanse osobiste, bo pozwolę sobie założyć, że żadne z nas nie chciałoby być na miejscu George’a Orwella w tamtym czasie 🙂