Grywalizacja w życiu codziennym

Na sam początek offtopic – chciałbym przeprosić za tak długą nieobecność, ale tak jak ostrzegałem z racji pojawienia się mojej drugiej córeczki posty będą pojawiały się nieregularnie. Nie sądziłem jednak, że przerwa między postami będzie trwała tak długa, a to dlatego że moja starsza córka zaraziła mnie Bostonką i przez nałożenie się choroby oraz porodu miałem wyjęte z życia ostatnie trzy tygodnie. Ale koniec tłumaczenia przejdźmy do tematu.

Jako zapalony gracz zacząłem w swoim życiu korzystać z grywalizacji, żeby zmaksymalizować realizację swoich celów. Miało to już miejsce jakiś czas temu, ale zbyt krótko żeby mówić już o wymiernych i długotrwałych efektach. Istnieje wiele prac opisujących skuteczność z używania grywalizacji w życiu codziennym jak i biznesowym w stosunku do np. zespołu pracowników. Stąd moje zainteresowanie tym tematem.

Zacznijmy jednak od początku, co to jest w ogóle ta grywalizacja? Przytaczając wpis z Wikipedii – „Grywalizacja (również gamifikacja, gryfikacja z ang. gamification) – wykorzystanie elementów gier i technik projektowania gier w kontekście niezwiązanym z grami, mające na celu angażowanie ludzi, motywowanie do działania, pobudzanie do nauki i rozwiązywania problemów przy osiąganiu przy tym pożądanych zachowań lub innych założonych celów.”
Idealnym przykładem grywalizacji, który zna zapewne spora grupa mężczyzn jest progresja w treningu siłowym. Zwiększanie ciężarów czy ilości powtórzeń z każdym treningiem to nic innego jak dodawanie statystyk postaci w RPG po osiągnięciu nowego poziomu – można to jeszcze spotęgować dodając pomiary ciała. Zostając przy sporcie od kilku lat popularne stało się używanie aplikacji takich jak Strava czy kiedyś też Endomondo i rywalizowanie ze znajomymi na spalone kalorie czy przebiegnięte kilometry – to przecież również nic innego jak oparty o grywalizację system motywowania się poprzez sportową rywalizację. Podobnie dobrym przykładem grywalizacji jest zespół handlowców i prowadzenie widocznej dla wszystkich statystyki obrotu sprzedaży. Najczęściej doprowadza to do zdrowej rywalizacji między współpracownikami o osiągnięcie jak najwyższej lokaty na tej liście tym bardziej jeżeli na koniec wiąże się to z dodatkową nagrodą. Oczywiście taka statystyka może działać niczym miecz obosieczny. Jeżeli na liście przez dłuższy okres czasu jest stagnacja i lokaty poszczególnych handlowców nie zmieniają się może to zadziałać demotywująco na pracowników, którzy piastują najniższe lokaty. Ale z reguły takie metody prowadzą do osiągnięcia raczej pozytywnych rezultatów jeżeli są wspomagane również innymi metodami motywowania zespołu. To co tutaj opisuję to oczywiście raptem ułamek całości gdyż mimo tego, iż temat grywalizacji został podjęty i szerzej badany dopiero w XXI wieku to systemy oparte o tabele i rankingi jak wyżej wypisane, ale też systemy oparte na zasadzie nagród i kar, a nawet o fabułę i narrację były przez ludzkość używane od wieków. System nagród i kar, który od razu nasuwa mi się to słoneczka i chmurki z przedszkola. Mam to na bieżąco aktualnie z moją starszą córką. Pewnie nikt z nas się nad tym zbytnio nie zastanawia, bo słoneczka/chmurki są używane od lat w takich placówkach, ale jest to doskonały przykład wykorzystania grywalizacji do osiągnięcia zamierzonych zachowań dziecka oraz piętnowania zachowań niestosownych, które mają wpłynąć pozytywnie na jego rozwój społeczny. Fabuła i narracja to już mniej oczywiste rozwiązanie, ale również używane najczęściej przy zadaniach grupowych lub integracyjnych. Pewnie też kiedyś byłeś na jakichś warsztatach w których miałeś się w kogoś wcielić i przedstawić jak rozwiązałbyś problem, który personalnie Cię nie dotyczył.

Obserwując swoje życie codzienne na pewno dostrzeżemy elementy w których sami nieświadomie używamy grywalizacji. Ja zamierzam zacząć korzystać z niej świadomie i za jej pomocą kontrolować realizację celów jakie przed sobą stawiam. Znam siebie ze słomianego zapału jeżeli coś zaczynam to na dwieście procent, później jednak moje zainteresowanie danym zagadnieniem słabnie dlatego też stale muszę szukać jakichś nowych bodźców. Grywalizacja ma mi pomóc zostać na dłużej przy zadaniach, które rozpocząłem i chciałbym doprowadzić do końca. Mam nadzieję, że efekty tego eksperymentu będą zadowalające 🙂 Jeżeli zauważyłeś w swoim życiu codziennym elementy do kontroli, których używasz grywalizacji to podziel się nimi w sekcji komentarzy chętnie się dowiem w jakich dziedzinach sam używasz grywalizacji – może do tej pory robiłeś to nieświadomie, a teraz zaczniesz zwracać na to uwagę i jeszcze baczniej będziesz kontrolował progres 🙂

2 thoughts on “Grywalizacja w życiu codziennym

  1. Ciekawy temat, sam (jak do tej pory nieświadomie) korzystam z tej techniki m.in przez aplikacje takie jak duolingo, endomondo, leetcode – pozwalaja mi sledzic postep i rywalizowac z innymi. To sprawia ze nauka czy trening staja sie duzo ciekawsze. Jesli chodzi o same gry to rowniez wole gry online, takie, w ktorych widac jak moje umiejetnosci prezentuja sie na tle innych, w ktorych jest jakis ranking itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się również spodobać