Popkultura Lifestyle Pieniądze
W minioną niedzielę miało miejsce jedno z wielu świąt piłki nożnej, a w szczególności brytyjskiej piłki nożnej – derby Manchesteru. Tym razem Manchester jest niebieski, co prawda nie jestem zaskoczony, ale jednak człowiek miał nadzieję. Wynik: 6:3. Masakra, która mogła zakończyć się jeszcze gorzej, bo do przerwy było 4:0, a kibice United opuszczali już stadion.
Zanim doszło do tego meczu i jego tragicznego z mojej perspektywy przebiegu myślałem, że idealnie składa się to z chęcią zrecenzowania książki „Klub” napisanej przez Joshue Robinsona i Jonathana Clegga. Sam przebieg meczu, może i nie był dla mnie pozytywny, ale o książce mogę powiedzieć już coś zupełnie innego. Przedstawia ona z dziennikarską wnikliwością drogę jaką przebyła Premier League do stania się najbogatszą i najbardziej rozpoznawalną ligą piłki nożnej na świecie. W pierwszym momencie słysząc, że książka jest o Premier League można sobie pomyśleć, że będzie to książka o dokonaniach sportowych, ale nic bardziej mylnego. Lwia część tej książki przedstawia jak wielu ludzi niekoniecznie związanych z jakimkolwiek sportem budowało markę najwyższej angielskiej klasy rozgrywkowej i jak zarabiali lub tracili na tym ogromne pieniądze. W dużej mierze jest to książka o tworzeniu projektu, w którym w grę wchodziły gigantyczne pieniądze i jak go skalowano globalnie jako Premier League i jako każdy klub z osobna w biznesowej synergii. Robinson i Clegg prowadzą nas jak w sloganie z okładki od kiepskich stadionów i brutalnych kiboli do światowego produktu klasy premium. Przedstawiając przy tym rolę każdego z ludzi, którzy mieli główny wpływ na osiągnięcie sukcesu oraz historię każdego z klubów, które współtworzyły i rozwijały ligę. Muszę przyznać, że jako fan Manchesteru United i angielskiego futbolu ciężko jest mi ocenić czy książkę równie łatwo i przyjemnie będzie czytało się osobom, które takich zainteresowań nie podzielają. Ale mogę zapewnić, że jest tutaj dużo piłki nożnej i znacznie więcej biznesu niż można się było spodziewać. Polecić to dzieło mogę każdemu, kto lubi historie wielkich projektów, które ostatecznie wypaliły i jak do tego doszło oraz fanom jakichkolwiek klubów z Anglii. Niekoniecznie natomiast musi być to książka, która zainteresuje każdego fana oglądania dwudziestu dwóch gości, dwóch bramek i jednej piłki.
Poziom szczegółów i smaczków, a jednocześnie wartkie tempo prowadzenia narracji w „Klubie” sprawia, że książka ta nie nudzi. Można powiedzieć, że przeczytałem ją jednym tchem, mimo że nie ma tutaj epickich bitew czy bohaterów z którymi wiążemy się na długie godziny 🙂 Moja ocena to mocne 8/10.
Ludzie mówią‚ że my, zawodowi piłkarze, jesteśmy niewolnikami futbolu. Jeśli to niewolnictwo‚ to proszę o dożywocie. – Bobby Charlton